Chyba każdy z nas wie, czym są wulgaryzmy. Jeżeli jednak jest inaczej, krótko wyjaśnię to zagadnienie. Wulgaryzmy to słowa mające zazwyczaj na celu obrazić drugą osobę lub określoną grupę ludzi. Stosuje się te wyrazy również, aby rozładować napięcie występujące z powodu negatywnych emocji.

W dzisiejszym społeczeństwie przekleństw używa się coraz częściej zamiast przecinka. Bywa, że ludzie młodzi nadużywają słów nieodpowiednich, wyrażających brak szacunku do innych, aby przypodobać się rówieśnikom. Wulgaryzmy w naszym języku mają na celu pokazanie jacy to my (nastolatkowie) jesteśmy dorośli.

Chciałabym opisać sytuację, która bardzo dobrze ukazuje to, że nieprzyjemnie jest uczestniczyć w rozmowie z osobą nadużywającą wulgaryzmów. Słowa nieodpowiednie będę oznaczać: „QWERTY”

Było to tak… Noc nie chciała ustąpić dniu, mimo tego, iż jasność uparcie walczyła z ciemnością. Na zegarach w całej Polsce (i nie tylko) wybiła godzina czwarta pięć. Czas wstawać. Dopiero gdy oprzytomniałam zdałam sobie sprawę, że to już dziś… Już dziś odbędzie się wycieczka do stolicy. Zbiórka odbyła się na rynku pewnej miejscowości, której nazwa nie jest znacząca w tej opowieści. Oczekującym towarzyszył  zapach spalin. Niezbyt przyjemny o tej porze dnia czy nocy… Trudno powiedzieć. Wyjechaliśmy. Nie wiedzieć kiedy dotarliśmy na miejsce. Podczas podróży straciłam przytomność na dłuższą chwilę (czytaj: przespałam całą drogę). Warszawa mnie oczarowała. Zwiedzaliśmy rynek, oglądaliśmy pomnik Małego Powstańca. Smutne historie o ludziach żyjących podczas wojny, postępowaniu jednostek w czasie tego trudnego okresu, przeplatały się z radosnymi rozmowami młodzieży, której niestety nie interesowało to, co działo się kiedyś. Padło kilka przekleństw z młodych ust. Nikt nie zareagował. Czy to normalne?
Wędrowaliśmy przez Łazienki do Pałacu Kultury. Monumentalny obiekt od razu przykuł uwagę wszystkich. Komuś się wyrwało ” o QWERTY, duży ten pałac!”.
Większość grupy wyjechała na górę windą, by podziwiać miasto z około trzydziestego piętra. Ja wraz z przyjaciółką opuściłyśmy budynek i przechadzałyśmy się wokół obiektu. Nagle do naszych uszu dotarł krzyk jakiejś kobiety:
–  Dziewczyny! Dziewczyny! Stop… Stop QWERTY. Ja nie chcę pieniędzy QWERTY no co wy?! – wołała, dziko przy tym gestykulując.
 – Stop QWERTY! Chcę pogadać! – dodała agresywnym tonem. Zachowanie tej „damy” było dla nas obraźliwe z oczywistych powodów, tak więc postanowiłyśmy ją ignorować. Nie da się przecież dyskutować z ludźmi używającymi wulgaryzmów… i nie warto. Ponieważ nie usłyszała z naszych ust jeszcze ani słowa, wpadłyśmy na genialny pomysł udawania niemych. Skierowałam do mojej towarzyszki kilka gestów (że niby w języku migowym). Kobieta odpuściła…

Ten, jak i wcześniejsze przykłady idealnie obrazują fakt, że istnieją osoby używające wulgaryzmów na co dzień. Właściwie bez powodu. Nie są to ludzie szanowani, ponieważ sami nie mają do siebie szacunku. Takie jednostki potrafią słowami zranić bardziej niż niejednym uderzeniem pięści.
Zachowanie takowe świadczy też o znikomej inteligencji wypowiadającego się.
No cóż…Wulgaryzmy to słowa, których używa się coraz powszechniej. Ostatnio zauważyłam, iż nawet wśród pisarzy zdarza się nadużywanie przekleństw celem wyolbrzymienia niektórych sytuacji mających miejsce w opowiadaniu czy powieści. Przykładem jest np. Ernest Hemingway, którego opowiadanie niedawno omawialiśmyw szkole.
To, w jaki sposób zwracamy się do kogoś, jak się wypowiadamy – obrazuje jakimi ludźmi jesteśmy. Pokazuje, czy szanujemy siebie, naszych bliskich, osoby dopiero co poznane. Używanie wulgaryzmów świadczy również o stosunku do języka ojczystego…tak przecież pięknego i bogatego. Po co go kaleczyć?
Czyż nie należy mu się szacunek…?

Katarzyna Bańka
Klasa IIIb
GZS w Iwanowicach